Przypadkiem (kto by w nie wierzył) wróciłem dziś w dyskusji do miejsca, w którym spędziłem tylko kilka dni, ale zostanie ze mną na zawsze.
Modnym tematem jest ekologia. Żarówki energooszczędne, spłuczki zużywające o litr wody mniej, specjalne podłogi, dachy i okna.
Po drugiej stronie ekologii stoi Dugout Dick. Facet, który codziennie rano zakłada swój żółty kask, bierze w rękę kilof i idzie kopać jaskinie w swojej górze. Jest nieco “zakręcony”. Kto by nie był – robi to od ponad 60 lat… Jak sam mówi – z czegoś trzeba żyć, a wynajmując jaskinie zarabia pieniądze. Możesz tam zamieszkać jeśli stac Cię na wydatek 25$…na miesiąc. Nie ma prądu, nie ma bieżącej wody. Za to jest piękny widok na góry, niżej płynie lodowata Salmon River, a w trawie leniwie pełzają grzechotniki. Wystarczy też przejechać kilka mil samochodem, żeby wylegiwać się w gorących źródłach na zboczu góry.
Proste życie, prości ludzie, proste historie. Piękne życie, piękni ludzie, piękne historie. I spokój.